Nie wiem, czy to jest to, czego oczekiwałaś, kochana, jednak całkiem dobrze się bawiłam, pisząc to. Jest nieco krótka, przepraszam za to, wydawało mi się jednak, że nie powinnam już niczego więcej dodawać.
Katja
– Weasley,
nie wiem, kto cię uczył tańczyć, ale musiałaś być dla niego tragicznym
przypadkiem.
Rose
Weasley z oburzeniem wymalowanym na twarzy odwróciła się w stronę Scorpiusa
Malfoya, opierającego się o ścianę. Na jego ustach pojawił się ten charakterystyczny,
złośliwy uśmieszek, którego nienawidziła. W tej chwili miała ochotę zamordować
blondyna, zupełnie jak przez większość czasu, który spędzali razem.
– Za to
tobie, Malfoy, chyba ktoś nadepnął na ucho – odburknęła, kładąc ręce na
biodrach.
– Och, och,
Weasley, jeszcze wczoraj mówiłaś coś zupełnie innego. – W jego szarych oczach
pojawiły się bardzo charakterystyczne ogniki, które zwiastowały coś
zdecydowanie niedobrego.
– Jestem
kobietą, mogłam zmienić zdanie.
– W takim
razie – odepchnął się od ściany, żeby móc podejść bliżej – muszę użyć całego
swojego uroku osobistego, żeby cię przekonać, że się mylisz.