Dolina Godryka o tej porze roku jest równie piękna, co przerażająca. Wszystko spowija cisza, a bezgłośny wiatr wprawia w ruch śnieg leżący niby kocem na ziemi. Latarnie słabym światłem oświetlają martwe miasteczko, a w oddali widzę otwarte drzwi, które stukają o ścianę domu. Nachodzi mnie myśl o zamknięciu ich na głucho, a jednak nie mogę ruszyć się z miejsca.